Kilka słów o moich chłopcach

Długo zastanawiałam się czy powinnam z butami włazić w życie moich maluchów i publikować ich poczynania. W końcu pewnego dnia mogą mi powiedzieć, że zwyczajnie sobie nie życzyli, albo raczej nie życzą. Jednak sama szukając informacji na różne tematy chłonę potwierdzenie opinii rozmówców w żywych realnych przykładach. Dlatego uchylę rąbka tajemnicy i zaproszę Was od czasu do czasu do naszego domu.

Jesteśmy typową rodziną 2+2, chodź jeśli chodzi o rozłożenie sił to 3+1, gdyż w moim domu królują mężczyźni. Moi chłopcy to 3 letni Leo (Elvisek) oraz 7 miesięczny Natanek (Czupurek). Mają swoje domowe ksywki i uznałam, że to one będą nam towarzyszyć w naszych opowieściach.

W tym wpisie chciałam przedstawić moich chłopców, na jakim jesteśmy mniej więcej etapie i jak po krótce się tu znaleźliśmy.

Elvisek

Elvisek urodził się w wodzie w szpitalu we Wrocławiu na Kamieńskiego. Nie przygotowywałam się specjalnie do tego porodu, wiedziałam, że co ma być to będzie i tyle. Pewne rzeczy były jednak dla mnie oczywiste tak jak np to, że chcę urodzić naturalnie. Wymyśliłam sobie wodę i bardzo się cieszę, bo bardzo dobrze wspominam ten poród. Po pierwsze trwał jedyne 5 godzin od pierwszych bólów do pojawienia się bobasa, tak więc nie zdążyłam jeszcze zamarudzić. Po drugie urodziłam na kucaka w wannie i w nocy, tak więc atmosfera była naturalnie sprzyjająca. Nie obyło się bez pewnych drobnych komplikacji i niestety skończyło się na łyżeczkowaniu, ale poza tym nie odniosłam większych urazów tak więc następnego dnia byłam jak nowa. Właściwie przeczytałam jedną książkę Dr Preeti Agrawal i zastosowałam się do zaleceń, zakupiłam zioła, ćwiczyłam kegla i pamiętałam o naturalnych metodach łagodzenia bólu takich jak akupresura. Powiem szczerze, że najgorszy moment tego porodu to było leżenie pod KTG. Kangurowaliśmy się przez pierwsze godziny po porodzie, było też pierwsze karmienie i czołganie do cyca:) Później maluch zasnął i spał, spał i spał a od południa był już cały czas ze mną.

Elvisek zdecydowanie nie był popularnym dzisiaj high need baby (dzieci, które potrzebują więcej). Zdecydowanie jednak, jak to małe dzieci, słabo spał – lekkim snem, lubił być ciągle na rękach. Powiem szczerze, że nie ignorowałam jego potrzeb, nie zostawiałam go aby się wypłakał, tak więc zdecydowanie był tulony bardzo, bardzo dużo. Jak nie ja to inni członkowie rodziny go lulali. Ogólnie był dzieckiem mało płaczącym. Można powiedzieć, że noszenie i tulanie zaliczone.

Jeśli chodzi o jego rozwój fizyczny to oczywiście jako pozbawiona świadomości matka ograniczyłam jego mobilność w pierwszych miesiącach życia. Co prawda nie był krępowany, bo tego nie lubił a ja od początku wsłuchiwałam się w jego potrzeby, ale na brzuszku leżał sporadycznie bo też wydawało mi się, że tego nie lubi. Najpierw nauczyłam go tego nie lubić a później to było jak było. Elvisek niestety nie pełzał, to znaczy popełzał sobie nieco raczej obracając się naokoło, ale od początku zachęcałam go do raczkowania tak więc raczej pełzania naprzemiennego u nas nie było. Raczkowanie natomiast opanował w mig i raczkował jakieś trzy miesiące. Dodam, że raczkował naprzemiennie, niemalże z prędkością światła, do tego stopnia, że zrównywał linię głowy z linią kręgosłupa patrząc w ziemię a nie przed siebie, no i oczywiście wpadał w co się da. Przechodził roczek i bardzo szybko zaczął biegać co uwielbiał i uwielbia do dzisiaj. Chodzenie, bieganie opanował do perfekcji, tym bardziej, że zawsze gardził wózkiem. Właściwie tylko w nim spał, a każdą inną chwilę spędzał na nogach. Od czwartego miesiąca życia chodziliśmy również na basen i jako jedyne dziecko pływał żabką poruszając odpowiednio nóżkami co było niezwykle pocieszne.

Elvisek, jako początkujący chodzący berbeć oczywiście uwielbiał wszędzie włazić, w tym się wspinać. Niezliczone godziny spędziłam z nim na schodach. Na placu zabaw potrafił wchodzić i schodzić z pochylni, maszerować tam i z powrotem po mostkach tak więc nim dodarł do zjeżdźalni to pół dnia mijało. Muszę przyznać, że zawsze był zainteresowany ruchem a my tego w żaden sposób nie blokowaliśmy, starałam się zawsze mieć dla niego na tyle czasu aby móc mu pozwolić się zatrzymać, wbiegnąć gdzieś po drodze czy zboczyć z trasy.

Elvisek skończył już trzy lata i do tej pory bardzo silnie przejawia się u niego niezwykła wrażliwość muzyczna. Jest prawdziwym śpiewakiem. Tak naprawdę to śpiewa już od jakiegoś roku, tak więc można spokojnie powiedzieć, że od ukończenia dwóch lat. I jak mówię śpiewa to mam na myśli wierne odwzorowywanie linii melodycznej utworów, a nie takie tam dziecięce podśpiewywanie. Przetrwaliśmy już fascynację linii melodycznej do Korony Królów którą gdzieś tam przypadkiem podłapał oraz Uwagi, którą podsłuchał u moich rodziców. Był szał na naśladowanie dźwięków jakie wydaje z siebie wirująca pralka. Zajęcia Gordonowskie mógł prowadzić sam. Jest typem powtarzającym i bardzo długo przedziwnie gadał odpowiadając na pytania pełnym zdaniem np
Mama: chcesz pić?
Elvisek: chcesz pić.
Powtarzając po kimś słowa czy zdania wiernie odwzorowywał również melodię konwersacji, a zanim nauczył się wypowiadać słowa bla blał konwersacje w odpowiednich tonacjach.

Elvisek miał też szał na kształty, kolory, liczby i litery tak więc poznał je w mig, a jako że zawsze podążałam za dzieckiem nie broniłam mu tego. Od zawsze lubił książeczki i do dzisiaj bardzo lubi jak się mu je czyta.


Czupurek

Narodziny mojego drugiego synka to już zupełnie inna bajka gdyż rodziliśmy się w domu. Poród był jeszcze krótszy, pełen pozytywnych emocji i poczucia humoru. Dzieciątko również jest pływakiem, urodził się w wannie. Zdecydowana przewaga była taka, że nic mi nie narzucano, byłam u siebie. Pierwszą dobę po porodzie tulaliśmy się na łóżku ile wlezie a w poniedziałek (synek urodził się w sobotę) był już zarejestrowany w urzędzie. Szerzej o domowych narodzinach planuję popełnić wpis, dlatego nie będę się tutaj rozpisywać w każdym razie dziecko przyszło na świat zgodnie z naturą i tak też od narodzenia było prowadzone.

Czupurek ma już skończone 7 miesięcy. Pierwsze trzy były dla nas bardzo trudne. Był środek zimy a ja ciągle drżałam, że starszak coś przytarga i w efekcie 10 dni przed ukończeniem trzeciego miesiąca wylądowaliśmy w szpitalu z przeziębieniem. Później spłynęła na mnie mądrość teachyourbaby.pl dzięki czemu mogłam przeanalizować nasze dotychczasowe poczynania ze starszakiem ale i wprowadzić programy rozwojowe u Czupurka. Do tej pory zachwycamy się matematyką, czytaniem (obecnie tylko po angielsku), muzykoterapią, miganiem, pływaniem i oczywiście rozwojem fizycznym. Niestety w pierwszych trzech miesiącach życia pozbawiłam Czupurka brzuchowania, podobnie jak Elviska, ale nadrabiamy i zdecydowanie lepiej sobie radzi niż jego brat na brzuszku. Jest już nawet ładne przesuwanie się w różnych kierunkach, ale pełzaniem naprzemiennym tego nie nazwę. Mam nadzieję, że popełza. O tym co robimy i jakie są tego widoczne efekty będę pisać na bierząco.

zobaczymy…

Zachęcam do śledzenia naszych poczynań na bierząco. I jak zwykle zapraszam do kontaktu ze mną.

Print Form