Dobre narodziny, co tu czytać?

Zdrowie naszych dzieci zaczyna się już w brzuchu mamy i jako rodzice od samego początku powinniśmy je wspierać i odpowiednio o nie dbać. Dlatego dobrobyt mamy w czasie ciąży, porodu i połogu są równie ważne co wszystkie zabiegi, jakim poddamy nasze dzieci w ciągu ich własnego, odrębnego już życia. Bez względu na to, czy to będą zabiegi medyczne, żywieniowe czy te wspierające rozwój intelektualny naszych dzieci. Przygotowując się do porodu pierwszego synka przeczytałam właściwie jedną książkę – Odkrywam Macierzyństwo Dr Preeti Agrawal. Zauroczyła mnie do tego stopnia, że przewertowałam jej kartki dwukrotnie i wiele zaleceń wdrożyłam w moje życie ciążowe ale i porodowe i poporodowe. Nie chciałam jednak zaczytywać się w miliony pozycji i wtedy ta jedna jedyna była dla mnie wystarczającą.

Zaskakująco, w drugiej ciąży nawet do niej nie zaglądnęłam. No, może zaglądnęłam, bo chciałam sobie przypomnieć jakie to przepisy na herbatki ziołowe proponuje autorka. Ale bez obaw. Miałam co czytać. A co czytałam i dlaczego polecam te pozycje innym mamom? Dowiecie się poniżej.

Zacznę banalnie. Od mojej pierwszej miłości – Preeti Agrawal Odkrywam Macierzyństwo. Ciąża, poród, połóg i opieka nad dzieckiem w harmonii z naturą. Pokochałam tę książkę bo jest absolutnie kompleksowa. Podzielona jest na VII części zaczynając od ciąży przez poród, połóg, dziecko, karmienie piersią i na końcu opisując relacje innych mam. Autorka, która na codzień pracuje we Wrocławiu, posiada również swoją szkołę rodzenia i jest czynnym lekarzem ginekologiem. Różne opinie słyszałam na jej temat, jednak w kwestii książki nie ma się do czego przyczepić. Podaje przepisy na herbatki, ale również na posiłki np. dla karmiącej mamy, jest bogata w rysunki okazujące pozycje ułatwiające poród oraz informacje jak sobie radzić z bólem porodowym. Jest też napisana w duchu pozytywnego wspierania kobiety i sił w niej drzemiących, tak więc ja po przeczytaniu czułam, że mogę wszystko. Wracam do niej od czasu do czasu po jakieś wskazówki dotyczące opieki nad noworodkiem, czy zwykłego przepisu na przygotowanie mleka migdałowego.

Kolejne trzy pozycje odnalazłam w sieci szukając lektury przygotowującej do porodu domowego. Jako że drugie dziecko postanowiliśmy urodzić w domu, chciałam ponownie nastawić w głowie trybiki na „dam radę” i przygotować się nieco lepiej do tego zadania. Pierwszy poród, jak to pierwszy, wszystko jest nowe. Ale w drugim to ja chciałam powozić tym rydwanem. Znalazłam niebanalne pozycje, które zdecydowanie pomogły mi w przygotowaniu do tego wspaniałego zdarzenia.Niemniej jednak polecam je wszystkim mamom, nie tylko tym planującym poród domowy, gdyż są absolutnie cudowne i pomagają uwierzyć we własne siły.

Ina May Gaskin Poród Naturalny. Niełatwo ją zdobyć chociaż autorka uważana jest za położną położnych i specjalistkę w dziedzinie porodów domowych. Z resztą co tu dużo gadać, Ina May Gaskin stworzyła miasto, tak, dobrze czytasz, stworzyła miasto gdzie kobiety mogą godnie rodzić i to było głównym celem zawiązania tego miasta. Wszystko oczywiście w USA gdzie wszystko się zdarzyć może. Historie porodowe które opisuje są niezwykłe, wielokrotnie mnie wzruszyła. Jej książka to kopalnia wiedzy położniczej i tak naprawdę nie potrzebowałam wracać do Preeti Agrawal przygotowując się do porodu, bo historie opisane przez Inę jeszcze bardziej pokazywały siłę kobiet i nastrajały do zaufania sobie i naturze. Inę można również posłuchać na youtube.

Irena Chołuj Urodzić Razem i Naturalnie. Informator i poradnik porodowy dla rodziców i położnych. Ta pozycja to prawdziwa encyklopedia. Irena Chołuj to nasza rodzima położna, która miała odwagę odbierać porody domowe. Opisuje świetnie jak przebiega poród i co może podczas niego się zadziać. Z resztą poprzednie dwie pozycje też taką wiedzę przekazują, ale tutaj wszystko jest wyłożone jak na ławie, nic tylko czytać i się stosować. Zdecydowanie na uwagę zasługuje mój ulubiony rozdział – Co czuje rodzące się dziecko. Irena Chołuj przywołuje w bibliografii jeszcze jednego autora, który właśnie o tym co rodzące dziecko czuje pisał, jednak jako że nie miałam szansy przeczytać tej książki nie wymieniłam jej na tej stronie. Na końcu można znaleźć relacje porodowe które zawsze fantastycznie się czyta. Dodam, że książkę można dostać np. tu a o autorce możecie więcej przeczytać na stronie fundacji dobrze urodzeni.

Domowe Narodziny. Fanaberia Szaleńców czy powrót do normalności? Pod redakcją Ewy Janiuk i Emilii Lichtenberg-Kokoszki. Ta pozycja zdecydowanie różni się od poprzednich bo przede wszystkim nie zawiera suchych informacji na temat ciąży, porodu czy połogu jak poprzednie. Nie dowiecie się z niej jak sobie radzić z bólem porodowym, nie dowiecie się dlaczego należy rozluźniać mięśnie twarzy podczas porodu. Ale za to przeczytacie historie porodów domowych rodziców, którzy zdecydowali się rodzić w domu. Książka, powiedziałabym nawet, jest podzielona na dwie części. Pierwsza część to historia położnych, autorek, czy raczej redaktorek, i tego jak i dlaczego zaczęły przyjmować porody domowe. Druga to historie pisane przez samych rodziców. Jest o tyle magiczna, że wypowiadają się i mamy i tatusiowie, tak więc szczególnie fajnie czyta się o tym jak nasi partnerzy przeżywają poród. Dlaczego polecam ją również osobom, które nie chcą rodzić w domu? Bo nie wszystkie porody domowe opisane w książce skończyły się w domu. Czasem powodem był brak lub niedostępność położnej w danym terminie, czasem poród musiał być przeniesiony do szpitala z innych względów. Rodzice też porównują porody domowe do szpitalnych i podkreślają co było inne, lepsze a co gorsze.

Na rynku z pewnością istnieje więcej wartościowych pozycji. Sama Irena Chołuj napisała więcej książek i przytacza w swojej publikacji innych autorów. Mnie te książki absolutnie wystarczyły i gdybym miała ponownie szykować się do porodu, z pewnością wrócę do wszystkich.