W czasie deszczu dzieci się nudzą – tak zaczyna się piosenka śpiewana przez Kabaret Starszych Panów. Jakże trafnie ta piosenka podsumowuje bolączkę rodziców dzieci, które są uwięzione przez pogodę w domu. Rosnąca góra zabawek rzadko pomaga, najczęściej wszystkie po kilku dniach można by wymienić bo zainteresowanie nimi spada w masakrycznym tępie. A energia w naładowanych niczym baterie ciałkach naszych dzieci rośnie z każdym spaniem i jak tu żyć?

Wiadomo, są zajęcia dodatkowe. Można w poniedziałek gnać na basen, we wtorek na piłkę nożną lub balet, w środę pędem na gimnastykę artystyczną czy akrobatykę i właściwie zostaje czwartek na jakieś zajęcia muzyczne, piątek na wspinaczkę a w weekend wypad za miasto, żeby ominąć ciężkie otulające miasto chmury smogowe. Tylko czyja kieszeń i kondycja to wszystko zniesie? A może dać dzieciom coś fajnego w domu?

Oczywiście nie chodzi o to, żeby w tym domu zamknąć się na Amen. Do Domanowego pełzania czy raczkowanie niewiele trzeba, właściwie to jakiś fajny pomysł na przekonanie latorośli, aby ponownie zajęła podłogę i podłogę. Ale bieganie to już w niewielkim M niekoniecznie przyniesie nam oczekiwane rezultaty. U nas nie tylko nim dziecię się rozpędzi to już przy nosie ma ścianę, ale i sąsiedzi nie są w stanie znieść tupotu małych nóżek. Są jednak w zasięgu ręki opcje, mniej i bardziej kosztowne, ale jakże kuszące.

I. ZRÓB TO SAM

Ta kategoria jest moją ulubioną. Ale niestety nie jest ulubioną mojej drugiej połowy. A wiadomo, wiele rzeczy sama nie ogarnę, szczególnie, że w czasie mojej nieobecności zwykłe codzienne obowiązki automagicznie się nie zrobią. Nie nie, wszystko spokojnie na mnie poczeka. Niemniej jednak można zainwestować i samemu zrobić:

Potrzebny nam będzie przede wszystkim dobry materac – najlepiej materac asekuracyjny. Przy ściance zainwestowałabym w materac, myśle, że zwykła ikeowa mata gimanstyczna może być zbyt cienka przy upadku z większej wysokości. Materac może też przenocować jakiś nieoczekiwanych gości tak więc jest całkiem przydatnym meblododatkiem.

Do tego koniecznie musimy się zaopatrzyć w uchwyty wspinaczkowe. I tutaj przyda nam się już plan. Plan rozmieszczenia uchwytów i tym samym ilości uchwytów jakie będziemy potrzebować. Zależnie od wieku dzieci i możliwości ścianowych możemy uchwyty tak umieścić aby prowadziły gdzieś dalej np na piętrowe łóżko, albo tylko do jakiegoś konkretnego punktu na ścianie, np. dzwonka kapitańskiego – motywator jest zawsze mile widziany.

Całość można uzupełnić siatką do wspinania lub wykonać swoją za pomocą lin i łączników, jeśli mamy gdzie ją zamontować. I voila! Możemy cieszyć się wspólnym domowym wspinaniem.

Jeśli mamy odrobinę miejsca jest to fajna opcja dla maluchów, które już nieźle chodzą, ale i mniejsze dzieci mogą się powspinać. W końcu kto nie lubił chodzić po krawężnikach? Do zrobienia takiej ławki niewiele trzeba, wystarczy deska wybranej długości – fajnie gdyby była też sensownie gruba, oraz dwa wsporniki. Pamiętajcie, że wsporniki muszą być szersze niż sama deska, żeby cała równoważnia nie przewróciła się na bok, natomiast wysokość to już od nas zależy.

Dla leniwych takie ławki równoważnie były kiedyś dostępne w Ikea, ale też mega fajną opcję oferuje ten sklep. Można sobie kupić 2-3 takie deski oraz klocki do których się je montuje i deseczka z prostej zamieni się w zygzak – jeszcze fajniej! A klocki można wykorzystać w kombinacji z innymi gadżetami.

Wierzcie lub nie, ale taka drabinka zmieści się w całkiem małym mieszkanku. Jeśli jest pomieszczenie przeznaczone na pokój dla dzieci, drabinka może być zamontowana nawet nad łóżkiem – ba! oszczędność na materacu dodatkowym. Instrukcję do wykonania takiej ławeczki postaram się dorzucić w osobnym poście w najbliższym czasie.

Dla leniwych znowu jest miejsce, gdzie można kupić wszelkie gadżety Domana. Jest to hiszpańska firma Mobithem, która produkuje przeróżne rzeczy wg wytycznych Domana do rehabilitacji dzieci z uszkodzeniami mózgu. Niestety minusem jest cena, wszystkie te sprzęty są nieprzyzwoicie drogie. Niemniej jednak są.


II. GOTOWCE

Dzięki sile wyższej jest na rynku mnóstwo gotowców. Jedyne ograniczenia jakie musimy pokonać to nasza wyobraźnia, dostępne miejsce oraz monety w kieszeni.

Domowych bujaków na rynku jest coraz więcej. My mamy zestaw z GoodWood. Zaszaleliśmy i na drugie urodziny synka zdobyłam cały zestaw. Bujaczek, rampę / zjeżdżalnię i blat, aby móc przerobić bujak w praktyczny stolik. Przyznam, że wraz z suchym basenem na kulki było to strzał w dziesiątkę. Mój dwulatek był bardzo aktywny, środek zimy zajęć mało więc świetnie się sprawdził. Zdecydowanie wartością dodaną był fakt, że po zjeżdżalni mógł wchodzić. We Wrocławiu trudno o podłoże z górką, a tak w domu gołe stópki i dawaj. Do tego pięknie wszystko zjeżdżało po rampie, autka, inne zabawki no i oczywiście pupa. Jest to też fajna opcja dla maluszka, wystarczy włożyć poduchę i można pierwsze bujanki uprawiać, lub użyć bujaka jako konstrukcji na której można zawiesić pierwsze zabawki do chwytania dla dziecka na leżąco (pod warunkiem, że dzieciaczek kiedykolwiek leży na pleckach). Teraz chłopcy lubią się bujać, robimy też czasem namiot. Jednakże nie jest to tani prezent. Dodam, że w słoneczne dni można się też bawić na dworze.

Podobne zestawy bądź bujaki produkują również Utuli, WoodU, Juupi, Woodmaker oraz czeska firma Utukutu chodź doszły mnie ostatnio słuchy, że Utuli się zamknęło.

Obrazek z oficjalnej strony fb WoodU
Obrazek z oficjalnej strony fb Utuli
Obrazek z oficjalnej strony fb GoodWood
Zdjęcie z oficjalnej strony Utukutu
Zdjęcie z oficjalnej strony fb Woodmaker
Zdjęcie z oficjalnej strony Juupi

Alternatywą dla tak dużych bujaków są mniejsze bujakodeski, które mogą służyć dzieciom jako równoważnie. Oczywiście na dużych bujakach też można się w ten sposób bawić, ale te są zdecydowanie mniejsze, nie ma możliwości doczepienia do nich dodatkowych elementów, ale przy odrobinie wyobraźni oparte o schody czy niewysokie łóżko również mogą służyć jako małe zjeżdżalnie, przynajmniej dla zabawek:) Takie cuda robią Gakker, Utukutu, oraz Minibe w wersji z uchwytami lub bez.

Zdjęcie z oficjalnej strony Gakker
Zdjęcie z oficjalnej strony Utukutu
Zdjęcie z oficjalnej strony Minibe

To jest chyba opcja dla nieco starszych dzieci – myślę, że powyżej 2 roku życia, może nawet bliżej lat 3 w zależności od sprawności dziecka. Z pewnością są świetną opcją na mega zabawę i nie zajmują dużo miejsca. Takie deski można dostać u GoodWood, Utukutu,

Zdjęcie z oficjalnej strony GoodWood
Zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony Utukutu

Wydawałoby się, że basenik z piłkami to taka statyczna zabawka. Bo co można w niej robić… no a jednak można. Są fantastyczne dla maluszków, które nie ukończyły jeszcze roku a stają już na nóżki. mogą swobodnie oprzeć się brzuchem o ścianki i grzebać w piłkach do woli. Poza tym baseny są świetnym uzupełnieniem dla domowych placów zabaw, chociażby akompaniując domowym zjeżdżalniom. My mamy, korzystamy, a po zabawie jest mnóstwo ruchu przy sprzątaniu:)

Baseniki można kupić u Ajababy (taki właśnie mamy), MiniBe, Misioo. Wszystkie są wykonane z bardzo odpornych materiałów, pokrowce można ściągać i prać. Dodatkowo wszystkie te firmy oferują dodatkowe kuleczki jakby ktoś chciał sobie dokupić.

Zdjęcie z oficjalnej strony fb Ajababy
Zdjęcie z oficjalnej strony MiniBe
Zdjęcie z oficjalnej strony Misioo

Tutaj tylko wspomnę, że oprócz zjeżdżalni jakie można zmontować z dużych bujaków, można również zakupić wolnostojące zjeżdżalnie dla maluszków. Takie cuda oferują np. MiniBe, Misioo

Zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony MiniBe
Zdjęcie pochodzi z oficjalnej strony Misioo

Dla tych szczęśliwców, którzy mają większą przestrzeń też jest mega pomysł. Pomysł łączący wszystko czyli prawdziwy domowy plac zabaw. Wbrew pozorom ten producent ma place zabaw, które niewiele więcej kosztują niż zestaw dużego bujaka. Można sobie wybrać kombinację i nic tylko się bawić. A po zabawie można plac zabaw złożyć i już. Taki plac zabaw można dostać tutaj.

Jeśli chodzi o plac zabaw to zdecydowanym moim faworytem jest Figelo. Jest jednak jedna bardzo poważna wada zestawu. Jest to jego cena. Oczywiście, jest to plac zabaw który nadaje się do dużych pomieszczeń, ale jest cudowny. Dodam, że prostokątne zestawy od razu mogą służyć jako sprzęt do brachiacji i można je zamontować przy ścianie i składać. No cudo. Firma oferuje przeróżne kombinacje, materace szyte na miarę i nawet pokrowce – tak, aby móc z placu zabaw zrobić tipi. Gdzie moje miliony!?

A Wy jakie macie patenty na domowe place zabaw? Co się najlepiej sprawdza? Może znacie jeszcze innych producentów fajnych domowych bawialni? Zapraszam do kontaktu:)